Śniadanie do pracy: jajecznica, kanapki, skyr
Kawa w samochodzie to nie śniadanie. To zaliczka na lodówkę o 21:30. Poniżej trzy śniadania z planu, które dojeżdżają do biura: jajecznica, kanapki z indykiem, skyr. Z gramami, białkiem i tym, co jedzie osobno.
Dlaczego rano nie kombinuję
Facet po czterdziestce z pracą i rodziną nie ma dwudziestu minut na odkrywanie kuchni o 6:40. Ja też nie miałem. Pomogło, kiedy przestałem rano decydować. Albo jajecznica z wczorajszego wieczoru, albo kanapki w pięć minut, albo skyr z kubka. Trzy opcje. Nie trzydzieści blogów.
Śniadanie ma sycić i mieć białko. Inaczej o 11:00 jesteś w automacie, a wieczorem odrabiasz dzień. Widełki białka rozpisałem w ile białka po 40-tce. Tu chodzi o talerz, który przeżyje drogę. Reszta dnia — obiad, przekąski, kolacja — jest w jadłospisie na tydzień.
Pakowanie jest nudne i od niego zależy, czy zjesz to, co spakowałeś. Standard, który zaleca USDA dla lunchu w torbie: torba termiczna, co najmniej dwa zamrożone wkłady, a po wejściu do biura lodówka. Jedno pudełko bez wkładu w sierpniowym aucie to loteria, nie posiłek. Szerszy opis chłodzenia jest w posiłkach do pracy.
Trzy śniadania, krótko
| Danie | Czas | Kcal* | Białko* |
|---|---|---|---|
| Jajecznica z serkiem wiejskim | 10 min | ok. 688–690 | 47 g |
| Kanapki z szynką z indyka i twarożkiem | 5 min | ok. 546 | ok. 49 g |
| Skyr z granolą i owocami | 3 min | ok. 640–665 | 47 g |
*Porcje bazowe, przed suwakiem w planerze. Skyr zależy od owocu: banan ciągnie kalorie w górę, gruszka i winogrono trochę schodzą.
Jajecznica z serkiem wiejskim
To moje domyślne śniadanie w dniu A. Dziesięć minut przy patelni, nie pół godziny z przepisem na „puchatą”. 220 g jaj — około czterech sztuk — 10 g masła, 100 g serka wiejskiego, 10 g natki, 120 g pomidora, 70 g grahamki albo żytniego. Suma z grahamką wychodzi około 688–690 kcal i około 47 g białka. Serek nie idzie na patelnię. Jedzie zimny, obok.
Robię wieczorem albo rano. Jaja na małym ogniu do ścięcia, od razu do płytkiego pudełka, szybko chłodzę. Grube pudełko trzyma ciepło w środku i później stoi w lodówce jak mały grzejnik. Pieczywo osobno. Pomidor osobno. Inaczej o 13:00 masz gąbkę z natką. W pracy jem na zimno albo podgrzewam samą jajecznicę. Nabiał zostaje zimny.
Nie trzymam tej jajecznicy od niedzieli do środy. Poniedziałek z niedzieli wieczoru — w porządku. Wtorek z poniedziałku, jeśli naprawdę muszę. Na tydzień z góry jaj nie smażę. Jajecznica na siedem dni to pomysł z internetu, nie z mojej lodówki.
Kanapki z szynką z indyka i twarożkiem
Dni, w których wychodzę w biegu. Pięć minut. 100 g chleba żytniego razowego, 100 g szynki z indyka gotowej do jedzenia (niewędzonej), 100 g twarogu półtłustego, 40 g jogurtu greckiego 2%, 150 g pomidora osobno. Twaróg rozgniatam z jogurtem, smaruję, kładę szynkę, zamykam drugą kromką, owijam papierem. Pomidor w szczelnej przegródce, inaczej rozmiękczy pieczywo zanim dojedziesz.
Białka wychodzi około 49 g. Kalorii mniej niż w jajecznicy — orientacyjnie 546 — więc w takim dniu nie wyrzucam przekąski ani kolacji, żeby „wyjść na zero”. Kanapka bez pomidora i bez twarogu to kanapka z samego pieczywa i plazmy. Tę znam. Wraca wieczorem.
Szynka z indyka z przepisu to gotowa do jedzenia, nie surowy indyk z patelni. Nie kombinuję wędliną z ręcznika na trzy dni do przodu w ciepłej torbie. Torba, dwa wkłady, lodówka. Reszta zasad pakowania jak przy jajecznicy.
Skyr z granolą i owocami
Trzy minuty. 350 g skyru naturalnego, 40 g granoli albo musli bez dodatku cukru, 20 g orzechów laskowych, 10 g miodu. Owoc z wariantu: banan 120 g, gruszka 150 g albo winogrona 120 g. Z bananem suma ląduje koło 664 kcal i 47 g białka; z gruszką albo winogronem bliżej 640. Granola jedzie sucha. Wsypujesz ją przy biurku. Zmieszana od rana to kleik, którego nie chcesz widzieć o 8:15.
Skład granoli czytam. Pierwsze miejsce mają płatki, nie cukier i nie syrop. Inaczej to deser z marketingiem. Łyżka w torbie. Dwa wkłady nadal, bo 350 g nabiału nie lubi sierpnia na siedzeniu pasażera.
To śniadanie dnia B, gdy w lodówce brak piersi albo mam dość jaj. Nie zastępuje obiadu. Wrap z fasolą i twarożek wieczorem zostają, bo w wrapie białka jest mniej niż w kuskusie z kurczakiem.
Owsianka, gdy jem w domu
Czwarta opcja, rzadziej do pracy: owsianka na mleku z masłem orzechowym. 50 g płatków owsianych górskich, 250 g mleka 2%, 30 g odżywki białkowej serwatkowej albo roślinnej, 25 g masła orzechowego 100%, 120 g banana. Odżywkę wsypuję po zdjęciu z ognia. We wrzątku potrafi się zważyć. Osiem minut, je się na zimno po schłodzeniu.
Odżywki nie zamieniam gram w gram na twaróg, skyr ani serek. 30 g proszku to nie 30 g twarogu. Inna objętość, inne białko, inny wynik dnia. Jeśli nie chcesz proszku, bierz jajecznicę albo skyr. Nie dosypuj „na czuja” trzeciej miarki, bo śniadanie nagle ma kalorie obiadu. Do pracy owsiankę wieziesz po schłodzeniu, w szczelnym pudełku, z łyżką. Gorącej nie kładę obok wkładów — rozpuszcza lód, a nabiał obok dostaje ciepłą kąpiel, której nie potrzebuje.
Jak to pakuję rano
Wieczorem: jajecznica w płytkim pudełku już zimna, albo twaróg rozgnieciony na kanapki, albo skyr w pojemniku. Dwa wkłady w zamrażarce. Rano: pieczywo, pomidor, granola, łyżka. Torba termiczna. W biurze od razu lodówka, nie parapet przy kaloryferze.
Torba, którą biorę
- Szczelne płytkie pudełko na jajecznicę albo skyr.
- Przegródka albo papier na pieczywo i kanapki.
- Pomidor, serek, granola — osobno, suche od mokrego.
- Dwa zamrożone wkłady + lodówka po przyjściu.
- Łyżka. Firmowa ginie w zmywarce na drugim piętrze.
Czekolada 70% i orzechy, jabłko i migdały nie potrzebują lodówki. Śniadanie z jaj i nabiału — tak. Jeśli w pracy nie ma lodówki, zostawiam jajecznicę w domu i biorę skyr w torbie z wkładami na krótki dojazd, albo jem przed wyjściem. Nie udaję, że trzy godziny w aucie bez chłodu to „przecież nic się nie stanie”.
Dojazd 20 minut i dojazd 70 minut to nie ten sam problem. Na krótki odcinek dwa wkłady i tak biorę, bo parking i kolejka do windy dokładają czas, którego nie planujesz. Na długi — jajecznica musi być lodówkowo zimna już w domu. Nie schładzam jej w torbie. Torba tylko trzyma zimno, nie robi zimna z ciepłej patelni.
Jem przy biurku albo w kuchni socjalnej, byle nie nad klawiaturą z pomidorem. Widelec i łyżka własne. Serwetka. Jajecznica na zimno smakuje jak jajecznica na zimno, nie jak śniadanie z hotelu. Po 47 g białka i pieczywie do 11:00 nie idę po pączka z automatu. Po kawie i „jakoś to będzie” — idę. Dlatego te trzy śniadania kręcą się w kółko, a nie na kolejnym blogu z omletami.