Nie masz czasu na gotowanie, liczenie kalorii i szukanie przepisów. Dostajesz jeden konkretny, wysokobiałkowy plan dnia. Sycący, do zrobienia w kilka minut. Powtarzasz go, brzuch schodzi, mięśnie zostają.
Jesz tak samo jak w wieku 30 lat, a waga rośnie. Praca siedząca, stres, mniej snu, mniej ruchu. Ubywa mięśni, przybywa tłuszczu na brzuchu. To nie kwestia silnej woli, tylko warunków, w których działasz. Dlatego pomaga system, a nie kolejny zryw motywacji.
Po 40-tce ubywa ok. 1% masy mięśniowej rocznie, jeśli nic z tym nie robisz. Mniej mięśni to wolniejsza przemiana materii.
Praca, dom, dzieci. Nikt nie będzie gotował pięciu różnych dań dziennie i ważył każdego składnika w aplikacji.
Cały dzień na kawie i byle czym, a wieczorem lodówka i piwo. Bo nie było planu, tylko improwizacja.
Zamiast 30 dni różnych przepisów: jeden dobrze ułożony dzień, który powtarzasz. Najprostszy sposób, żeby jeść stałą liczbę kalorii bez liczenia czegokolwiek.
Bez subskrypcji i bez haczyków. Po płatności masz dostęp do planera i poradnika.
Wybierasz kaloryczność (np. 2300 kcal), a gramatury całego dnia przeliczają się same.
Wieszasz na lodówce, robisz zakupy raz w tygodniu, zawsze z tej samej listy. Koniec myślenia.
Żaden nie wymaga więcej niż 10 minut. Większość to wymieszanie składników w misce.
Owsianka białkowa: skyr, odżywka białkowa, płatki górskie, psyllium, owoce, orzechy, łyżeczka syropu klonowego. Bez gotowania, 4 minuty.
Gorzka czekolada z orzechami oraz owoc z migdałami. Zaplanowane, więc nie kończysz dnia przy lodówce.
Duża micha na rukoli ze strączkami i mozzarellą. Wieczorem twarożek z bułką i małym deserem.